wtorek, 28 stycznia 2014

Przepraszam

Przepraszam was ale niestety znów muszę wyjechać. Te zawody mnie wykańczają... :( Wracam w niedziele.
A i jeszcze jedno Jutro mam URODZINKI!!! Yey.
Pozdrawiam Eligia ☺♥☻

poniedziałek, 27 stycznia 2014

piątek, 24 stycznia 2014

Hejka

Czy ktoś może odpisać na opowiadanie od Crytsal?
Nie dziwcie się,że blog prawie nic nie robi,ale ja i Eligia mamy wolne i więcej jesteśmy na dworze i nie ma się czasu na komputer :)
~Kren

środa, 22 stycznia 2014

Wyjazd

Strasznie was przepraszam ale niestety wyjeżdżam. Wracam w niedzielę lub poniedziałek. Wszystkie opowiadania itp. Wysyłajcie do Kren'a. Mam nadzieje że mi wybaczycie. :)  :(
Pozdrawiam, Eligia :)

niedziela, 19 stycznia 2014

Od Eligi CD Ferna

-Wiesz...bo ja się trochę....źle czuję...
-No to mamy problem.
-Nie no dobra nie jest aż tak źle.
-Mam nadzieję.. Nie chcę aby się ci stało coś złego.
-Jest dobrze.-Wtuliłam się w Ferna. Puźniej wyruszyliśmy. Szliśmy kilka godzin po czym poczułam się strasznie źle i zemdlałam.
(Ferno?)

Od Ferna CD Ferna

Położylismy sie pod drzewem. Eligia zaczeła sie do mnie przytulac i całować, odwzajemniłem , oraz dodałem lekkie gilgotanie po bokach.
-No to jutro z samego rana wyruszamy. *powiedziałem dumnie*
-Okey, a...
-Tak , zjemy coś *wiedziałem co lisica chce powiedzieć , ona uśmiechnęła się do mnie, po tym położyłem się bardziej tak na boku a Eligia położyła głowę na mój brzuch , była otulona w moje futro. Byliśmy blisko gór więc zaczęło strasznie wiać. Na szczęście nam to nie przeszkadzało. Następnego dnia,wstaliśmy wypoczęci. Wstałem , rozciągnąłem się , i wyprostowałem. Wypakowałem coś dobrego z plecaka. Eligia wstała.
-Chcesz? *spytałem*
-A co?
-Batona. Trzeba zjeść śniadanie , zanim wyruszymy.
-A no tak.
Zjedliśmy śniadanie. Wzięliśmy plecaki na plecy i ruszyliśmy dalej. Było już blisko.

<Eligia>

sobota, 18 stycznia 2014

Od Elsy CD. Enter'a

- No to rozgość się...jakbyś coś chciała , lub czegoś nie wiedziała to....
Gdy lis wypowiadał jego słowa, pomyślałam:
- Hmmm... ja... ja nie wiem czy ja tu pasuję... cudowny Enter i Kren, jak i pewnie wszyscy samce w stadzie są tacy...Nie wiem czy pasuję do tych aniołów... i nie wiem, czy przypadkiem nie powiem czegoś złego i mnie nie polubią... Nagle spojrzałam się kątem oka na wyjście od jaskini. Zauważyłam tam jakieś światło, które mnie... zahipnotyzowało.
mój umysł się wyłączył i zaczęłam iść w kierunku światła, a potem biec. Gdy już prawie dotarłam, światło oddaliło się ode mnie, więc mój zahipnotyzowany umysł zaczął pędzić. Gdy dotarłam, mój umysł był już wolny, a światło rozbłysło i znikło.
- Gdzie ja?! Co ja tu?!... Enter, Kren? Ktoś? *krzyczałam*
Nikt mi nie odpowiedział. Zaczęłam podążać przed siebie nie wiedzące gdzie idę. Po chwili usłyszałam ryk jelenia, ale nie zwyczajnego... Wyjęłam szybko pistolety i przygotowałam się na walkę. Moim oczom ukazał się nie taki zwyczajny jeleń, wręcz przeciwnie, był to Dapple Kirin. Zwierzę widocznie uznało mnie za wroga i przyjęło pozycję do walki. Nie lubię mordować, więc udałam, że strzeliłam. Nadzwyczajny jeleń uciekł. Zrobiłam to samo, tyle że w drugą stronę. Biegłam i biegłam. Nagle po dłuższym czasie zauważyłam... Krena i jakąś lisicę. Ech... no cóż, nie mogę udawać, że ich nie widzę, więc podeszłam do nich i powiedziałam pierwsze co mi przyszło do głowy:
- Hejka
- Hej. Kim jesteś? *spytała lisica*
- Jestem Elsa *przedstawiłam się i dodałam* Hej Kren
- Hejka *odpowiedział mi*
Lis patrzył się na mnie nie zwracając uwagi na lisice... w sumie to ja też...

<Kren, co dalej?>