-Jasne, jestem już trochę zmęczona.-Zapadła noc a my połorzyliśmy się wtuleni w siebie pod gołym niebem. Zasnełam. Obudziłam się i zobaczyłam Ferna.
-Hej kochanie.
-Hej, wstawaj czas ruszać.-Odpowiedział całując mnie w pyszczek. Wstałam, nałożyłam plecak i ruszyliśmy dalej. Chodziliśmy kolejne 2 godziny po czym zrobiliśmy postuj na zjedzenie czegoś. Puźniej ruszyliśmy, szliśmy kilka godzin i zaczeło się ściemniać. Położyliśmy się pod drzewem. Zaczełam całować Ferna i się do niego przytulać.
(Ferno?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz