Chodziłem sobie po terenach watahy.Gdy nagle poczułem obcy zapach.Poszedłem za nim.Okazało się,że ten zapach pochodzi z daleka.
-Aj ten mój nos*powiedziałem do siebie*wszystko czuje nawet coś co jest kilka kilometrów dalej.
Ale dalej poszedłem za zapachem.Po chwili usłyszałem czyjś śmiech,a właściwie dwa śmiechy.Dwóch różnych lisów.Po cichutku ukryłem się za krzakiem i patrzyłem.Była tam Eligia i Ferno.
-A to ta nowa para*uśmiechnąłem się*
Tak słodko się bawili,ale musiałem iść dalej.Po chwili zapach się urwał.
-No trudno*odpowiedziałem*
Poszedłem do stada.Ale czułem jak by ktoś mnie śledził lub chodził za mną.Chwyciłem odpowiedzi moment i skoczyłem na lisa.
-Kim jesteś?*zapytałem*
(Ktoś dokończy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz