niedziela, 19 stycznia 2014

Od Ferna CD Ferna

Położylismy sie pod drzewem. Eligia zaczeła sie do mnie przytulac i całować, odwzajemniłem , oraz dodałem lekkie gilgotanie po bokach.
-No to jutro z samego rana wyruszamy. *powiedziałem dumnie*
-Okey, a...
-Tak , zjemy coś *wiedziałem co lisica chce powiedzieć , ona uśmiechnęła się do mnie, po tym położyłem się bardziej tak na boku a Eligia położyła głowę na mój brzuch , była otulona w moje futro. Byliśmy blisko gór więc zaczęło strasznie wiać. Na szczęście nam to nie przeszkadzało. Następnego dnia,wstaliśmy wypoczęci. Wstałem , rozciągnąłem się , i wyprostowałem. Wypakowałem coś dobrego z plecaka. Eligia wstała.
-Chcesz? *spytałem*
-A co?
-Batona. Trzeba zjeść śniadanie , zanim wyruszymy.
-A no tak.
Zjedliśmy śniadanie. Wzięliśmy plecaki na plecy i ruszyliśmy dalej. Było już blisko.

<Eligia>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz